Ostatnia granica Pana Spocka

STAR TREK BLEK (2)To musiało być chyba lato, bo pamiętam, że siedzieliśmy wszyscy do późnej nocy (a może wczesnego ranka?) w ogródku jednej z katowickich knajpek i rozprawialiśmy głośno na tematy rozmaite. W ciekawszej części tego piątkowego (albo sobotniego?) spotkania  wywiązała się całkiem ciekawa rozmowa dotycząca pojęcia kultowy. Dyskusja była o tyle ciekawa, że jej uczestnikami były osoby, które doskonale znały słownikową definicję zagadnienia, potrafiły wymienić ikoniczne pozycje z dziedziny filmu, literatury, muzyki, czy komiksu, które za kultowe są uważane, zatem nikomu niczego nie trzeba było tłumaczyć, za to od razu można było przejść do sedna. Cała ta burza mózgów zaczęła się od jednego, cholernie trafnego spostrzeżenia – kultowym określa się zbyt wiele zjawisk, nie dając im okrzepnąć, nie dając im zapuścić korzeni w kulturze i masowej świadomości, skundlając tak naprawdę to, co rzeczywiście zasługuje na to, bądź co bądź, chwalebne określenie. Na końcu dyskusji postanowiliśmy wybrać jedną, uniwersalną postać, prawdziwego ambasadora kultowości – kogoś, kto nigdy nie wzbudzi żadnych wątpliwości, przykład idealny, wzór metra w Sevres… No jak to kto, odezwaliśmy się natychmiast, niemal jednocześnie, niczym mały geekowskich chór, oczywiście, że Mr. Spock!

Teraz mamy koniec zimy, a Pan Spock udał się w ostatnią swoją podróż.

trek_034_by_dave_daring-d6deips

Zanim po raz pierwszy użyto terminu Zespół Aspergera, na długo przed pojawieniem się Sheldona z serialu Teoria wielkiego podrywu, świat miał już Spocka – pół-Wolkana, pół-człowieka. który, zgodnie z filozofią panującą na jego rodzimej planecie, działał ściśle według zasad logiki, kierował się wyłącznie rozsądkiem, a ponad wszystko wystrzegał się emocji.

Ale po kolei.

74cc28416b646ae6f87d5a502fbd03b7Spiczastouchy bohater serialu oraz filmów Star Trek pełnił funkcję pierwszego oficera na statkach kosmicznych USS Enterprise NCC-1701 (serial) oraz USS Enterprise NCC-1701-A (filmy kinowe). Był zdroworozsądkową podporą, czasem zbyt porywczego, kapitana Jamesa T. Kirka (William Shatner), a zarazem jego największym przyjacielem. Można nawet rzec, że bohaterowie ci stworzyli jeden z najbardziej charakterystycznych duetów w historii popkultury (zaraz obok Holmesa i Watsona). Wykreowana przez Gene’a Rodenbery’ego seria weszła na ekrany we wrześniu 1966 roku i przetrwała jedynie trzy sezony (ostatni odcinek wyemitowano 3 czerwca 1969 roku), jednak piętno jakie odcisnęła na całej popkulturze nie miało wówczas precedensu. Wszechświat Star Treka nie przeminął wraz z jego ostatnim odcinkiem, lecz odradzał się co chwila w postaci zabawek, animowanych wersji serialu, parodii, komiksów, rozmaitych gadżetów, a w końcu adaptacji kinowych (pierwsza weszła na ekrany już w 1979 roku) i… kolejnych seriali (pierwszy odcinek Star Trek: The Next Generation wyemitowano 24 września 1987 roku). Podobną histerię wywołały dopiero Gwiezdne Wojny George’a Lucasa.

Leonard-Nimoy-SpockNie czarujmy się, pomimo wielu sympatycznych bohaterów Star Treka, począwszy od charyzmatycznego kapitana Kirka, przez egzotyczną Uhurę, czy komandora „Bonesa” McCoya (który jest doktorem, a nie…), to właśnie Mr. Spock Leonarda Nimoya zyskał sobie największy fandom i stał się symbolem całej serii. Pokochaliśmy tego zimnokrwistego Wolkana, istotę, która uznałaby przecież nasze uczucia za irracjonalne.

Sam Leonard Nimoy stał się jednak ofiarą swojej roli w jeszcze większym stopniu niż bohater oscarowego Birdmana. Spiczastouchy wchłonął jego karierę, zagarnął jego życie prywatne, przejął oblicze. To nie on był Spockiem, ale to Spock czasem przebierał się za Ziemianina o nazwisku Nimoy. W pewnym momencie frustracja aktora, który zdał sobie sprawę, że traci szansę na ucieczkę i dane mu będzie już na zawsze być identyfikowanym z jedną jedyną rolą, osiągnęła tak wysoki poziom, że postanowił walczyć. W 1975 roku ukazała się jego biografia, której tytuł I Am Not Spock (Nie jestem Spockiem), był zarazem zdecydowanym stanowiskiem ze strony aktora. To miał być egzorcyzm, wypędzenie demona, który dał mu sławę i karierę, za cenę absolutnej wyłączności.

i_am_not_spock_leonard_nimoy_autobiography_cover-horz

W błędzie był jednak Nimoy sądząc, że uda mu się pokonać popularnego kosmitę. Jak na złość w obronie Spocka stanęli… fani serialu Star Trek zasypując wydawnictwo oraz samego aktora tonami listów, w których wyrazy rozczarowania mieszały się z rozpaczą, histerią, a nawet pogróżkami. W tej sytuacji, uświadomiwszy sobie, że zepchnięcie ze swojej drogi potężnego cielska statku Enterprise jest ponad jego siły, Leonard Nimoy złożył broń. Od 1979 do 1991 roku zagrał w sześciu kolejnych kinowych wersjach Star Treka. W 1995 roku wyszła jego druga biografia, tym razem zatytułowana… I Am Spock.

Później, już w XXI wieku, Nimoy pojawił się jeszcze w świetnym serialu Fringe, a w roku 2009 i 2013 powrócił do roli Spocka w nowej odsłonie przygód dzielnej załogi Enterprise w reżyserii J. J. Abramsa (filmy Star Trek i W ciemność: Star Trek).

Wszechświat, ostatnia granica…, recytował narrator na początku każdego odcinka klasycznej serii Star Trek. Pan Spock osiągnął właśnie tę ostatnią granicę i, niczym bohaterowie książki Koniec dzieciństwa Arthura C. Clarke’a, opuścił swoją cielesną powłokę, by – być może – eksplorować to, co poza nią.

Leonard Nimoy odszedł 27 lutego 2015 roku.

Live long and prosper, Mr. Spock, chciałoby się rzec…

the-magnificent-seven-star-trek-the-original-series-17324185-1152-532-the-cast-of-star-trek-the-original-series-48-years-on

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s