Trzy bomby, czyli ciekawość Batmana, powrót Hana i triumf Daredevila

kolekcjaDawno nie mieliśmy tutaj porządnego geekfestu, prawda? Na moment zrobiło się nieco poważniej (tak w granicach rozsądku), a w końcu bar się na jakiś czas zamknął. Być może zabrakło dobrych składników do naszych ulubionych pop-drinków, albo bartender stracił po prostu natchnienie niezbędne do ich przyrządzania. Mogło być też tak, że za mało mu płacili, dlatego odstawił shaker i wycofał się w mrok zaplecza, gdzie usiadł, by poczekać na lepsze czasy. On tu pracuje za atencję i oklaski, pamiętajcie o tym. Otrzyjcie jednak łzy, gdyż nasz bohater wraca po miesiącu wewnętrznego wygnania. Albowiem są na tym świecie sprawy, nad którymi trzeba się pochylić. A któż tego nie zrobi lepiej?

Dziś trzy rzeczy, które w ciągu ostatnich dni rozpaliły największy ogień w sieci, a w majtki każdego geeka wsypały po słoiczku czerwonych mrówek. Pobawimy się w prognozy, bezpieczne interpretacje i, przede wszystkim, damy ujście naszemu fanboyowskiemu entuzjazmowi. Up, up and away!

Bomba nr 1: Batman jest ciekaw, czy Superman krwawi

batman-v-superman-15

Na zwiastun filmu Batman v. Superman: Dawn of Justice czekałem jak gówniarz na pierwszą gwiazdkę. Dwa dni temu dostałem co chciałem, najpierw w jakości przeciekowej, czyli akceptowalnej jedynie przez niecierpliwych geeków, a dzień później w pięknym HD. No i co mi te dwie minuty przyniosły? Przede wszystkim potwierdzenie, że Zack Snyder (reżyser filmu) sypia w trumnie i karmi się krwią niewiniątek. Mrok i posępna atmosfera wylewają się wręcz z tych dwóch minut, które nam na razie pokazano. Nie ma też miejsca na malutki nawet żarcik, co stało się znakiem rozpoznawczym spółki Snyder-Goyer. Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania na temat snyderowsko-goyerowskiego umroczniania komiksowych historii, jestem gorącym zwolennikiem tego zabiegu. Batman nigdzie nie sprawdza się tak dobrze, jak w gęstym cieniu i lekko horrorowym nastroju (o czym Chris Nolan raczej nie chciał pamiętać), natomiast uczynienie Supermana postacią tragiczną, nieco nawet ponurą, sprawia, że traci on tę swoja niebiesko-czerwoną campowość i staje się tak bardzo down to earth, jak tylko może. I dobrze, bardzo dobrze.

batman-v-superman-08

Podoba mi się również nacisk położony na nastroje społeczne po pojawieniu się Supermana i całej tej destrukcji, do której się pośrednio przyczynił w filmie Man of Steel. Wątki religijne, powstanie rozmaitych kultów Ostatniego Syna Kryptona, a z drugiej strony wątpliwości oraz obawy związane z odkryciem, że wśród ludzi żyje tak potężna istota, naprawdę mi się podobają i życzyłbym sobie, by solidnie skupiono się na nich w samym filmie. Podoba mi się te posępna gęba wyraźnie postarzonego Bena Afflecka. Jego Bruce Wayne ma być w założeniu starszy, zblazowany, rozdarty przez swoją podwójną osobowość. Natomiast Batman, który naprawdę wygląda jak mało sympatyczne monstrum (wreszcie!) to bohater – weteran, który jakiś czas temu usunął się lekko w… mrok. Nietoperz u Snydera na pewno nie będzie przyjemniaczkiem. No i nie będzie growlował, jak zwykł to robić rozmiłowany w death metalu Batman w wersji Christiana Bale’a. Z całym szacunkiem i uwielbieniem, jakim darzę Chrisa, jego pomysł na głos Mrocznego Rycerza wywoływał raczej śmiech niż dreszcze.

batman-v-superman-09

Warto wiedzieć, że zarówno zbroja Batmana, jak i sama scena spotkania z Supermanem, którą zobaczyć możecie w trailerze BvS: DOJ, nawiązują wprost do klasycznych kadrów z legendarnego komiksu Franka Millera The Dark Knight Returns (Powrót Mrocznego Rycerza) z 1986 roku. Kto nie zna tego komiksu, niech się nawet nie przyznaje, bo jest to (obok Zabójczego żartu Moore’a i Bollanda, Długiego Halloween Loeba i Sale’a i kilku innych) jedna z najważniejszych i najdoskonalszych historii o Batmanie. To Miller właśnie po raz pierwszy pokazał, że Nietoperz może być posępny, brutalny, groźny i… starszy. W 2012 i 2013 roku ukazała się świetna dwuczęściowa animacja będąca wierną ekranizacją opowieści Millera. Polecam, choć chyba nie muszę. Myślę, że powstanie tutaj kiedyś osobny tekst o najlepszych batmańskich historiach wydanych na polskim rynku. Tak, to świetny pomysł, panie Blackie. Do it! Don’t talk, just do it!

batmanvssupermantdkr

11033716_430344713800678_4904887743869866243_oCo jeszcze, co jeszcze… Ach tak, wprawne oko zauważyło, że w trailerze, Nietoperz trzyma w rękach… karabin snajperski. Batman z bronią palną? Dlaczego nie! Jest to oczywiście kolejne odwołanie do Powrotu Mrocznego Rycerza Franka Millera. Robi się coraz ciekawiej.

A przecież w filmie mają się jeszcze pojawić Wonder Woman (w tej roli Gal Gadot) i Aquaman (Jason Momoa). Dizajny ich kostiumów prezentują się zachwycająco, natomiast ciekaw jestem, jak te postaci wmontowane zostaną w posępną konwencję obrazu Snydera.

Dowiem się za rok. Premiera filmu Batman v. Superman: Dawn of Justice dopiero w 2016 roku.

11136083_10152904747127746_428291711636472776_o

Bomba nr 2. Chewie, we’re home

hanchewie

Są rzeczy ważne, ważniejsze i najważniejsze. Do tych ostatnich należą wszystkie newsy dotyczące kontynuacji Gwiezdnych Wojen, za którą zabrał się J.J. Abrams (wcześniejszy wybawca Star Treka). Kilka dni temu dostaliśmy drugi, pełniejszy zwiastun Star Wars: The Force Awakens (Przebudzenie Mocy) i w niejednym oku pojawiła się łezka wzruszenia, a u wielu były to nawet wodospady. Mogę się założyć o całą kolekcję moich komiksów, że niejeden zapłakał. No, panowie, przyznajcie, że pojawienie się Hana Solo i Wookiego sprawiło, że niewidzialni ninja zaczęli nagle kroić cebulę w waszych komnatach twardzieli. Ja ryczałem jak bóbr. Szczególnie, kiedy Harrison Ford wypowiedział TE słowa: Chewie, we’re home!

star-wars_-the-force-awakens-01

HT_star_wars_force_awakens_trailer_02_jef_150416_4x3_992W trailerze mamy jeszcze (prawdopodobnie) Luke’a Skywalkera (ta mechaniczna ręka!), stopioną maskę Lorda Vadera (pierwsza łza w kąciku mego oka!). No i pozostajemy z pytaniem, czy Luke, jak to było w komiksach z serii Dark Empire (u nas wydawanych w 1997 przez TM-Semic jako Mroczne Imperium), zwróci się w stronę ciemnej strony Mocy…

Bomba nr 3. A jednak Marvel

11149296_10202712778179891_1837745444123557099_n-horz

Wygląda na to, że serialowy Daredevil wywołał coś w rodzaju małej histerii. Netflix i Marvel znaleźli złoty środek, który zagwarantował im sukces (drugi najczęściej piracony serial obok Gry o tron!) i uznanie w oczach fanów. Zadziałała ta gęsta atmosfera złej strony miasta, sprawdziły się klimatyczne zdjęcia (mrok, odrapane korytarze i wilgoć), intensywne i bolesne sceny mordobić (bez lewitacji i biegania po ścianach) and last but not least, scenariusz, który nie jest li tylko pretekstem do pokazywania kolejnego gieroja w masce. Kostium Daredevila jest zresztą zamierzenie do dupy, co w zabawny sposób zdążyła zauważyć jedna z bohaterek. Jest to jednak sytuacja przejściowa, gdyż wiemy już, że ikoniczny czerwony uniform diabła w końcu się pojawi.

Daredevil-Man-Without-Fear-horz

DD-MWF-costumePodoba mi się zachowanie wierności komiksowemu pierwowzorowi. Bazą dla kreacji bohaterów i świata przedstawionego były historie Franka Millera (znów on!): Born Again z 1986 roku (u nas wydany dopiero w 2013 roku w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela jako Daredevil: Odrodzony)i The Man Without Fear z 1993 (w Polsce wydany już w 1995 roku przez Tm-Semic w ramach serii Mega Marvel), a zatem wybór naprawdę nie mógł być lepszy. Niechaj będzie to drogowskaz dla każdej kolejnej serialowej ekranizacji komiksu. No, może nie każdej-każdej, bo odrobina campu czasem nie zaszkodzi, jednak byłoby cudownie, gdyby główny kurs został ustalony. Jakaż moja radość, że nie wyszła z tego taka wydmuszka jak z foxowego Gotham, który też zapowiadany był jako mroczny, gęsty i intensywny a finalnie okazał się bliższy 60’sowemu Batmanowi z Adamem Westem (tamdadadadadadam Batmaaaan, Batmaaaan…).

5519b46111f41Daredevil jest przede wszystkim wiarygodny, o co przecież cholernie trudno w przypadku ekranizacji komiksu. Rosyjska mafia rozmawia prawie wyłącznie po rosyjsku, a nie twardą angielszczyzną a la przeciwnicy Bonda z lat 60., brutalność nie jest jedynie zasygnalizowana, ale dostajemy nią prosto między oczy, co w przypadku podobnych historii jest jak najbardziej wskazane. Poza tym, przekręty wielkich korporacji, które są jedynie przykrywką dla działalności zorganizowanych grup przestępczych, czy subtelnie zasygnalizowane problemy tzw. dnia dzisiejszego (np. durni rodzice, którzy nie chcą szczepić dzieci), świetnie umiejscawiają tę historię w tu i teraz. Bo to bardzo nowoczesna fabuła, która po prostu działa. Osobne brawa należą się Vincentowi D’Onofrio, który z taką maestrią wciela się w rolę Wilsona Fiska, czyli Kingpina, że doprawdy nie wyobrażam sobie teraz innego aktora na jego miejscu. Zimny, nieco zagubiony, na pozór fajtłapowaty, a jednak przebiegły i bezwzględnie brutalny, pełen kumulowanej furii, która czeka tylko, by znaleźć swe krwawe ujście. Prawdziwy socjopata. Jeden z najlepszych czarnych charakterów, jakich ostatnio wygenerował mały ekran.

Bzs0zZLCYAAlq99Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał jeszcze o Rosario Dawson, która w serialu gra rolę Night Nurse. Poza tym, że jestem w tej aktorce po męsku zakochany (you know what I mean), to uwielbiam postać, w którą się wciela. Nocna Pielęgniarka w komiksach Marvela prowadzi tajną praktykę, w ramach której zajmuje się superbohaterami pokiereszowanymi podczas starć ze swoimi adwersarzami. Jak wiadomo, wizyta w klasycznym szpitalu byłaby równoznaczna z odkryciem prawdziwej tożsamości, dlatego Night Nurse jest równie ważna, co dobry sidekick. Może nawet ważniejsza. Polskiemu czytelnikowi Pielęgniarka znana jest z komiksu Dr. Strange: Przysięga, wydanego u nas w zeszłym roku w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. To świetna, detektywistyczno-magiczna historia, dlatego zdecydowanie polecam się w nią zaopatrzyć. 

No dobrze, to tyle, jeśli chodzi o tę odsłonę geekfestu. Jestem pewien, że wkrótce zarzuceni zostaniemy kolejnymi rewelacjami ze świata filmu i komiksu, a zatem wasze szklanki z pop-koktajlem nie pozostaną długo puste. Przecież niedługo premiera filmu Avengers: Age of Ultron (Czas Ultrona), co oznacza, że słupek rtęci rozpieprzy wszystkie geek-termometry. O drużynie Nicka Fury’ego (choć teraz, po wydarzeniach z Zimowego Żołnierza jest to bardziej team Kapitana Ameryki) porozmawiamy jeszcze w najbliższym czasie. Mam tu na podorędziu notatki do długaśnego artykułu dotyczącego całego MCU, natomiast po premierze Czasu Ultrona nie obędzie się bez solidnej recenzji. Są jednak rzeczy wiadome w tym wszechświecie.

Ultron-in-The-Avengers-2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s